Witam wszystkich..
Zakładam ten wątek ku przestrodze innych posiadaczy starszych modeli Saiteka z rodziny x36USB i x45.
Jestem szczęśliwym posiadaczem pierwszego ze wspomnianych modeli - zakup z drugiej reki, zadbany, przez rok czasu sprawował się doskonale. W ciągu ostatnich miesięcy, niestety nie miałem czasu, aby wraz z towarzyszami broni z 13WELT gnębić agresorów w naszej kampanii Bałkańskiej. W końcu napór życia zelżał i... Odpalam Falcona, a tam ani widu mojego joya... Odpalam ponownie soft i podlaczam ponownie joya.. nic... OK mysle sobie.. reinstalka sterow powinna zalatwic sprawe.. i tak z 6 razy (2 różne wersje sterów Saiteka testowałem, za kązdym razem czyszcząc solidnie kompa, włącznie z rejestrem windy).. Po 4 dniach niemal skapitulowałem.. Stery Saiteka się instalowały, raz rozpoznawały joya, a raz nie.. Winda po instalacji i podłączeniu joya wywalała komunikat: "Urządzenie podłączone do komputera ma awarię i system go nie rozpoznał" !!! Pieknie, myśle sobie, joy mi padł z NIEUŻYWANIA.. Obraził się i zdechł!
Zrobiłem sekcję gada (czyt. rokręciłem), ale w bebechach nic nie wyglądało na nadpalone..kable na swoich miejscach.. hmmm..
Postanowiłem w akcie rozpaczy zainstalować stery "domorosłych" programistów:
http://vega.dyndns.org/x36/ Dhauzimmer's X36/X45 USB filter driver
i DZIAŁA!!!!!
Zachodzę w głowę, jak to kur..na możliwe, ze sterowniki, na których latałem przez rok nagle odmówiły współpracy?

(a zależy mi na nich ze wzgledu na dość łatwą konfigurację profili do joya, no i już gotowy profil do Falcon'a z którego korzystałem i się przyzwyczaiłem)